Fotogeosfery. Wernisaż Marka Śliwińskiego
11 kwietnia w zabytkowych wnętrzach Centrum Fotografii Krajoznawczej PTTK odbył się wernisaż fotografii MARKA ŚLIWIŃSKIEGO pt. "Fotogeosfery".
Spotkanie miało ciepły i kameralny charakter. Było okazją do rozmów, wymiany doświadczeń ale przede wszystkim do wspólnego przeżywania sztuki, która – jak podkreślano – pozwoliła odnaleźć ciszę w świecie pełnym nadmiaru bodźców. Wśród zaproszonych gości znaleźli się miłośnicy fotografii, przedstawiciele środowisk artystycznych, członkowie PTTK, przedstawcieie Zarządu Głównego i Biura PTTK, Komisji Fotografii Krajoznawczej ZG PTTK, Komisji Fotografii Krajoznawczej Oddział w Chorzowie, sympatycy i partnerzy CFK PTTK, którzy od lat wspierają naszą instytucję budując jej przyjazną społeczość.
FOTOGEGEOSFERY To wyjątkowa, wizualna opowieść o subtelnych granicach między środowiskiem przyrodniczym a wpływem człowieka. Opowieść o etapach życia, ciszy i spokoju, której towarzyszy refleksja nad trwaniem i przemijaniem, siłą natury i jej kruchością. Wystawa podzielona była na trzy części.
Pierwsza z nich poświęcona była hydrosferze, wodzie jako żywiołowi, który nieustannie kształtuje krajobraz. Nadmorskie pejzaże ukazywały dyskretne napięcie między strefą przybrzeżną a obecnością człowieka. Ta interakcja rozmywała się, tworząc zestawienie, w którym ekosystem i cywilizacja współistniały w pozornej równowadze.
Druga część skupiała się na surowej i nieprzystępnej litosferze, będącej habitatem dla roślin próbujących przetrwać. Fotografie ułożone w dyptyki można było odczytać, jako kolejne fazy życia. Taka konfiguracja jest wizualną metaforą cykliczności istnienia, afirmacją życia, pokazuje również zmagania organizmów z nieprzyjaznym otoczeniem i piękno adaptacji w najtrudniejszych warunkach.
Ostatnia część koncentrowała się na atmosferze i jej przenikaniu z biosferą. Świeży opad śniegu, niczym białe płótno, stał się tłem dla nieuporządkowanego obszaru odsłaniającego ascetyczne struktury. Obrazy te skłaniały do rozmyślań nad tym, co ulotne a zarazem niezwykle trwałe w cyklach biologicznych.
Jak rozumieć i interpretować twórczość Marka Śliwińskiego?
Najlepiej opisuje to Małgorzata Malinowska- Klimek, historyczka sztuki związana z Sosnowieckim Centrum Sztuki.
"Pamiętam, jak doświadczeni fotograficy mówili adeptom: „Pracuj nad tłem!”. Ponieważ zdjęcie w pewien sposób zrównuje wszystkie utrwalone motywy, robiąc stop-klatkę otaczającego nas świata widzimy na zdjęciu przede wszystkim – chaos. Oczywiście można się na to godzić i istnieją nurty w fotografii, które wykorzystują to wrażenie. Inni jednak biorą sobie do serca rady dawnych fotografików.
Tak postępuje Marek Śliwiński. Jego twórczość jest na wskroś intelektualna. Najważniejszym jej komponentem stał się namysł nad tym, co tak naprawdę autor chce „umieścić” na zdjęciu. To właśnie wybór motywu, a później konsekwentne użycie środków technicznych w celu jego prezentacji, stają się gestem artystycznym. Wykorzystuje technikę fotografii czarno-białej, która podkreśla ascetyzm jego prac.
Przyroda inspiruje twórców od samego początku istnienia sztuki. Śliwińskiego interesują żywioły: ich natura, formy, wzajemne relacje. W cyklu FOTOAQUASFERY opowiada o żywiole wody. Stara się uchwycić jej najważniejsze cechy, takie jak bezkształt powiązany ze zmiennością, czyli „przelewanie się” formy jedna w drugą, a co za tym idzie – przepływanie, ruch sugerowany nawet tam, gdzie pozornie on nie występuje. Śliwiński zderza żywioł wody z fragmentem drewna lub kamieniem, które możemy intepretować jako przedstawicieli żywiołu ziemi. Drewno jest twarde, określone konkretnym ostrym konturem. Zachodzi mocny kontrast pomiędzy materią i formą tych motywów. Woda, nie posiadając żadnego koloru i kształtu, staje się lustrem dla pojedynczych pni lub gałązek. Oryginał zyskuje swoje odbicie tak realistyczne, że stawia pod znakiem zapytania jego iluzoryczność.
Dzięki zastosowaniu przez Śliwińskiego długich czasów naświetleń oraz konsekwentnemu oszczędnemu wyborowi motywów ujęcie zamienia się w kreację, a zdjęcie – w poemat o światach możliwie istniejących. Poprzez budowanie kompozycji opartych na ścisłej symetrii i wykorzystaniu estetycznego potencjału pustki, autor otacza nas wizją onirycznych przestrzeni, w których pojedyncze gałązki jawią się jako oś świata. Nabierają przez to niemal metafizycznego znaczenia. Są one bowiem symbolem harmonii, do której wszyscy tęsknimy, a której tak trudno nam doświadczyć w codzienności. To właśnie realizacja tej odwiecznej tęsknoty stanowi, moim zdaniem, największą wartość fotografii Marka Śliwińskiego".
Kluczem do lepszego zrozumienia twórczości Marka Śliwińskiego była również rozmowa z nim, która stanowiła istotny element tego wydarzenia. Podczas spotkania artysta opowiadał o swoich inspiracjach, o pasji fotografii, o aktywności w Związku Polskich Artystów Fotografików na Śląsku i o szczególnej fascynacji fotografią podwodną! Nie zabrakło także bardziej osobistych wątków – opowieści o rodzinnym tle, codziennych zamiłowaniach oraz artystycznych talentach żony i synów, którzy również z zaangażowaniem rozwijają swoje pasje twórcze.
Wydarzenie miało charakter wielowymiarowy i wykraczało poza samą fotografię. Obrazy dopełniły słowo i dźwięk. Recytacja wiersza Włodzimierza Szymczewskiego, inspirowanego twórczością Autora, nadała wydarzeniu poetycki wymiar, a diaporama spoiła fotografię, muzykę i obraz w jedną, harmonijną całość. By wprowadzić Panstwa w klimat tego wydarzenia zapraszamy do zapoznania się z treścią wiersza:
"wrócę, przyłożę dłonie"
'Zgrzebło falochronu każdego dnia rozczesuje grzywy fal
morze mruczy, kołysze się z zadowolenia. plaża jest pusta
na piasku majaczy samotny kamień, wstrzymuję krok, stoję
próbuję odczytać litery - nieczytelne. odruchowo rozlądam
się z niezrozumiały poczuciem winy. wokół nie ma nikogo
idę dalej. na horyzoncie jak zjawa ukazał się statek, z ledwie
zarysowanym kształtem. wreszcie molo i przystań. z krzykiem
jakby przeganiała intruza, wita mnie mewa, siadając na palu.
piję herbatę z rumem. z głośników płyną szanty. myślami
wracam do kamienia. zastanawiam się, co ściera codzienny
piaskowy piling - inicjały kochanków, może imię żołnierza
który przy nim poległ. w oknie widzę dryfujące kłody, trzy
zbłąkane dusze. tu nigdzie nie kupię kwiatów - pomyślałem".
Marek Śliwiński (ur 1963 r.) z wykształcenia pedagog, geograf, członek Związku Polskiego Artystów Fotografików Okręgu Śląskiego, instruktor fotografii, członek Komisji Fotografii Krajoznawczej PTTK, wiceprzewodniczący Kapituły Nagrody Honorowej im. Fryderyka Kremsera. Uczestnik dorocznych Ogólnopolskich Forów Fotografii Krajoznawczej, współpracownik Centrum Fotografii Krajoznawczej PTTK w Łodzi.
Organizator i juror konkursów fotograficznych, współautor innowacji pedagogicznych o tematyce fotograficznej, organizator i kurator wystaw fotograficznych. Miłośnik minimalistycznych czarno-białych kadrów, bardzo długich ekspozycji i szarch pełnych filtrów. W pracy twórczej zwraca uwagę na atropopresję jako istotny czynnik cech krajobrazu. Autor wystaw zbiorowych i indywidualnych.
Na zakończenie serdecznie zapraszamy Państwa do odsłuchania wywiadu z Markiem Śliwińskim z cyklu "Poznajmy się".
Spotkanie zostało zarejestrowane w Związku Polskich Artystów Fotografików Okręg Śląski w 2023 roku.
Dodatkowo zachęcamy do obejrzenia jednej z wyświetlanych podczas wydarzeni diaporamy pt. Krajobraz Ciszy
KATOWICE ZPAF SPOTKANIE Z MARKIEM ŚLIWIŃSKIM W RAMACH CYKLU „POZNAJMY SIĘ”2023 - YouTube
MAREK ŚLIWIŃSKI